Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czeszko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czeszko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 maja 2014

Pokolenie, Bohdan Czeszko

Pewnie gdyby nie film Wajdy nigdy bym po "Pokolenie" nie sięgnął bo skoro książka, która swoje pierwsze wydania miała w 1951 roku dwa lata później miała już trzecie wydanie, to znaczy, że musi mieć feler. Nie spodziewałem się więc niczego dobrego ale rzeczywistość przerosła moje najgorsze obawy.


Zresztą i sam film, który, jak się okazało bardzo swobodnie nawiązuje do książki, gdyby nie warszawskie plenery, kilka scen i twarze wówczas jeszcze młodych znakomitości filmu polskiego nie wart byłby poświęconego mu czasu. Ale stało się, film obejrzałem, książkę kupiłem a skoro powiedziało się "a" wypada powiedzieć też i "b".






zdjęcia ze strony www.fototeka.fn.org.pl

"Pokolenie" nie należy do klasyki socrealizmu bo nie jest "produkcyjniakiem" i nie ma tu "walki o plan" aczkolwiek nie obeszło się bez scen pokazujących pracę robotników. Czeszko napisał powieść o powstaniu Gwardii Ludowej w Warszawie. O ile początkowo można było mieć nadzieję, że jest w tym jakaś wartość dodana, choćby w pokazaniu obrazu miasta w czasach okupacji, zwłaszcza Woli, na której w głównej mierze rozgrywa się akcja książki, to jednak szybko robi się "smieszno i straszno". Trudno bowiem w innych kategoriach traktować sceną, w której jeden z bohaterów wspomina towarzysza z więziennej celi, chłopa z Lubelszczyzny, który dostał "z wolności list i powiada: "Matka pisze, że sprzedała środek produkcji i przyśle nam środki spożycia". Pisała, że sprzedała kurę i dokupiła jaj na wałówkę."

Mniej śmieszne są odkrycia, w rodzaju tego, że ""Manifest komunistyczny" albo Gorki to jeszcze lepsze niż granat." albo peany na cześć Wielkiego Chorążego Ludzkości - "Nie tylko myślimy, ale i działamy. A najwięcej z nas Stalin. Ty myślisz - kto on? Bóg jaki? Nadczłowiek, co mu opatrzność pomaga? Zwyczajny człowiek, prosty, opatrzność mu do szczęścia i do wojny niepotrzebna. Ale mózg, chłopie, ot co, jego myśl jak brzytwa i miłość, wielka miłość do prostego człowieka, do mnie i do ciebie (...). Miłość, co dawno go zrobiła bezlitosnym, najwięcej dla samego siebie." które są wyrazem ówczesnej "ofensywy ideologicznej" i ordynarnego zakłamywania historii.

Czeszko przedstawia obraz Armii Krajowej jako m.in. "korzystającej z doświadczeń i porad zaprawionego w polityce kolonialnej Intelligence Service" a jeden z jej żołnierzy to "człowiek, który smarował przy niedzieli włosy smalcem, modlił się w kościele, a później bił Żydów" a sprawcą mordu w Katyniu są Niemcy, a powstańcy warszawscy to "kamienie rzucone na zas... szaniec".

Bez trudu można też znaleźć elementy "mitu założycielskiego" PPR-u: przybycie Marcelego Nowotki do kraju, śmierć Hanki Sawickiej w szpitalu więziennym na Pawiaku, którą wcześniej opisywała już Pola Gojawiczyńska w "Kracie" czy ... aluzje do porachunków z braćmi Mołojcami.

Razem stanowi to dosyć obrzydliwą mieszankę, w której oberwało się nawet "Rozmyślaniom" Marka Aureliusza, które okazały się dla Czeszki książką "hitlerowską po trosze, ponieważ zawiera recepty na uszlachetnienie swej duszy za pomocą nasycenia jej obojętnością i pogardą" i w dodatku słabą literacko. Ponure świadectwo "kultury" swego czasu - ostrzegam.