Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Čapek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Čapek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

Hordubal, Karel Čapek

Niedawny post Koczowniczki poświęcony książce Grosmana uświadomił mi, że obok innych moich literackich braków nie znam zupełnie prozy czeskiej. Owszem, wiem że Hašek, Hrabal i Čapek to Czesi ale od wiedzy o nazwiskach daleko jeszcze do wiedzy o tym co pisali. Co prawda, kiedyś tam, w młodości czytałem "Inwazję jaszczurów" i trylogię tego ostatniego, ale do "Hordubala", "Meteoru" i "Zwyczajnego życia" stosuje się, w moim przypadku, to co pisał Lem o książkach młodości


Już po pierwszych stronach "Hordubala" widać, że ta historia nie może się dobrze skończyć, dla nikogo. To powieść o subiektywności postrzegania świata, pobrzmiewająca niczym antyczna tragedia, tyle że rozgrywająca się w scenerii czeskiej wsi a od mitologicznego morderstwa dokonanego przez Ajgistosa na Agamemnonie różni się tym jeszcze, że wiadomo na pewno, że wydarzyła się naprawdę.

Čapek powiedział kiedyś - "Wierzę, że wiedzieć to jest wielka mądrość, że im więcej kto widzi, tym mniej może sądzić i tym mniej również pragnie być sędzią" i przejaw tej wiary widoczny jest w "Hordubalu". Ale ja, przyznaję, uległem pokusie sądzenia czynów bohaterów książki, przynajmniej w pierwszym odruchu chociaż zanim ją skończyłem, już wiedziałem jak mylne mogą być pochopne sądy.

Czy żonę głównego bohatera mam postrzegać tak jak on, jako piękną kobietę, czy też tak jako nieatrakcyjną, tak jak ludzie postronni? A jak postrzegał ją jej kochanek - czy popełnił morderstwo, zupełnie zbędne, jak się okazało, dla niej z miłości, czy dla siebie dla pieniędzy? Czy dokonując oceny czynów innych mamy polegać tylko na własnym postrzeganiu świata, czy też powinniśmy próbować zrozumieć subiektywny punkt widzenia innych ludzi?

Karel Čapek tylko stawia te pytania i nie daje na żadne z nich odpowiedzi. Nawet gdy w trakcie lektury ma się poczucie, że udało się na nie odpowiedzieć, to szybko okazuje się, że gdy czyn mordercy zostaje naświetlony pod innym kątem zaczynają się wkradać wątpliwości i wcale już nie jesteśmy tacy pewni swoich racji.

Gdyby sprowadzić "Hordubala" na grunt rządzącej dzisiaj literatury popularnej można by powiedzieć, że to w gruncie rzeczy melodramat - powracający z utęsknieniem, po latach wyrzeczeń, kochający mąż i ojciec, niekochająca żona i oczywiście ten trzeci, a na dodatek jeszcze dziecko, bardziej przywiązane do kochanka niż do własnego ojca. Nie wątpię, że dałoby się z tego stworzyć kolejny "wyciskacz łez" i bestseller, tylko kto by wówczas zrozumiał przejmujący finał książki Čapka - "Serce Juraja Hordubala gdzieś przepadło i nigdy nie zostało pochowane"