Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cicer cum caule. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cicer cum caule. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2012

Smaki Mazur, Kuchnia dawnych Prus Wschodnich, wybór Tadeusz Ostojski, opracowanie Rafał Wolski

Jeszcze o Mazurach, tylko trochę inaczej ... Nie wiem, czy jeszcze się gdzieś u nas tak jada, może restauracja przy skansenie w Olsztynku ma coś z tego menu, może restauracja w pobliskich Gryźlinach, do których warto zajrzeć choćby po to by zobaczyć niewielki mazurski, wiejski kościół.

Ja pamiętam ten smak z dzieciństwa, a ostatni raz jadłem je kilka lat temu, kiedy przygotowała je moja Mama (to jedna z nielicznych potraw, w których przygotowaniu nie ustępuje umiejętnościami mojemu Tacie) a wiadomo mamy i babcie gotują najlepiej.


A o czym mowa? o klopsikach królewieckich! Jakże byłem przyjemnie zaskoczony gdy odkryłem, że po pierwsze została wydana niewielka książka kucharska, z ciekawym niekucharskim wstępem - "Smak Mazur. Kuchnia dawnych Prus Wschodnich" (chociaż moje rodzinne miasto to już Prusy Zachodnie), opartej, co tu dużo kryć na recepturach, o których już coraz mniej osób pamięta. Ale, że dzisiaj niedziela więc może na dzisiejszy obiad, a może za tydzień albo za miesiąc ktoś się skusi ... Co prawda, klopsiki najbardziej smakują, gdy z okien domu moich Rodziców widzę drzewa starego parku ale warto spróbować także i gdzie indziej.

"Klopsiki królewieckie

Składniki

250 g mielonej wołowiny
250 g mielonej cielęciny
3 łyżki masła
2 bułki, 1 jajko
sól, pieprz mielony, cukier
2 cebule
3/4 l wody
1 kość szpikowa
3 ziarna ziela angielskiego, 1 listek laurowy
1 kostka bulionowa, mąka
1/8 l kwaśnej śmietany
1 kieliszek białego wina
1 słoiczek kaparów, 1 cytryna, 2 żółtka

Sposób przyrządzania

Mięso zmieszać z rozmoczonymi i odciśniętymi bułkami, jajkiem, solą, pieprzem oraz posiekaną cebulą, zeszkloną uprzednio w łyżce masła. Wszystko dobrze wymieszać zwilżonymi dłońmi i uformować ok. 16 średniej wielkości kulek. Gotować przez 10 minut w wodzie kość szpikową z utartą cebulą, zielem angielskim, listkiem laurowym, kostką bulionową i odrobiną soli. Włożyć klopsiki do wrzącego wywaru i gotować kolejne 10 minut. Klopsiki wyjąć łyżką cedzakową, a wywar przecedzić przez sito. Następnie z 2 łyżek masła i z 1 łyżki mąki sporządzić jasną zasmażkę. Rozprowadzić ją wywarem dodając kwaśnej śmietany i wina. Dodać kapary, sok z cytryny, trochę cukru i szczyptę pieprzu. Klopsiki włożyć do sosu, żeby przeszły aromatem. Nie zagotowywać! Zaciągnąć rozbełtanymi z wodą żółtkami. Podawać z gotowanymi ziemniakami."

Smacznego!

czwartek, 9 sierpnia 2012

Dehnel contra Tuwim

Nie trzeba być szczególnie wielkim znawcą literatury by znaleźć w "Lali" mniej lub bardziej czytelne aluzje literackie (i nie tylko). Mi do gustu przypadł zwłaszcza przedwojenny wierszyk, który powtarzała Lala:

"Droga Andziu, rzekła ciotka,
nie obgryzaj mi nagniotka.
Andzia ciotki nie słuchała,
zgryzła i wymiotowała."

Tak na prawdę w "kanonicznej" wersji wierszyk miał trochę inne brzmienie:

"Nie rusz, Andziu tego kwiatka,
Róża kole, rzekła matka.
Andzia mamy nie słuchała,
Ukłuła się i płakała."


Swego czasu wziął go "na warsztat" Julian Tuwim w "Le style c'est l'homme" i przedstawił w interpretacji różnych autorów.

"Mikołaj Rej

Wierę, najpirwej dziatkom godzi się poćciwość,
Jako z ni jest żywota wszelaka szczęśliwość,
Wżdy się to w wirszu snadnie może pokazować,
Iżby się rodzicielskim słowiem nie sprzeciwiać.
Rzekła matka Anusie, by róż nie ruchała,
Aleć rozważne mowy Anuś nie słuchała:
Nizacz to wszystko mając, naprzeciw przestrodze,
O kolec się ukłuwszy, zapłakała srodze.

Leopold Staff

Wiem ... zbyt drogo okupię radość nikłej chwili,
Która mnie smętkiem szczęścia złudnego upoi,
Gdy się z różą bladą tęsknota wysili
I zakwitnie przedziwnie w wątłej dłoni mojej.
Lecz muszę dłoń wyciągnąć, co mi służy wiernie,
Bo nazbyt mi tęsknota w cichym sercu wzbiera.
I krwawi się dłoń jedna o kolące ciernie,
Gdy druga - łzy radości i szczęścia ociera.

Henryk Heine

Dzisiaj w nocy o niej śniłem
I płakałem rozrzewniony:
Moja luba była w sadzie,
Gdzie rósł róży pąk czerwony.
Ach, szczęśliwy mały kwiatek!
Chciała zerwać róży pączek,
Choć ją mama ostrzegała,
By nie skaleczyła rączek.
I figlarna ma pieszczotka
Poraniła się boleśnie
I płakała - ach, tak smutnie,
Jak i ja płakałem we śnie.

Adolf Nowaczyński

Dwa meandry
Gdy Czech żelazem pracuje i stalą,
To u nas kwitną złotych śnień ogrójce,
Płodzą się poezjanci i przemysłobójce,
Judejczyjkowie falą na nas walą.
A fe-Feldmany "miss Tykę" nam chwalą.
- Gwiżdżę na waszą romantyczną trójcę!
Katerloróże rwać - to wasza gratka!
Kwiatka poezji młódź nie zaniechała
I ustawicznie gustawicznie pała.
Niech pamiętają, co raz rzekła matka
Do Andzi! Aby nie ruszała kwiatka
I jako potem Andzia - zapłakała ...

Or-Ot

Na Kanonii jest facjatka,
Co się w zwojach bluszczy chowa,
Mieszka w niej z córeczką Andzią
Zacna pani Maciejowa.
Cnót mieszczańskich zawżdy pomna
Urodziwą córkę chroni,
Kwitną mores jak za dziadów
Na facjatce, na Kanonii.
Kwitną także przednie róże
W oknie pani Maciejowej,
Nie rusza ich śliczna Andzia
Ostrzeżona matki słowy.
Bowiem rzekła Maciejowa,
Jak troskliwa, zacna matka:
"Róża kole, moja Andziu
Nie rusz tedy tego kwiatka!"
Płyną lata, lata płyną,
Kiedyś Andzia zapomniała,
W dłoń dziewczęcą kwiat chwyciła,
Ukłuła się i płakała.

Stanisław Przybyszewski

Hanka stała z utkwionymi w jeden punkt oczyma. W mózgu jej płonęły
wściekłe nawałnice szalonych paroksyzmów boleści. Te róże ... te róże
czerwone ... Wirski zaśmiał się ... He - he ... Pani patrzy na kwiaty ... A
róże kolą ... Krew! Rozumie pani? He - he ... Z histerycznym łkaniem
chwyciła róże z wazony i sama zaczęła wbijać sobie w palce długie,
ostre ciernie. Ryszardzie! Miłości moja! Ryszardzie, ten obłędny taniec
chuci i śmierci! Ryszardzie, ha - ha, krew! Wirski wstał, kopnął ją, napił
się koniaku, wypalił nerwowo kilka papierosów i wyszedł. A Hanka
szlochała. Szlochał deszcz za oknem.

Tadeusz Miciński

Ja - bardów król!
Ja - Wareg wśród wulkanów!
Od Orizawy stóp do Kamczadałów pędzę,
To los mój, los ...
W Sybirach mroźnych lucyferowe siwych matek jęki:
Córko moja, Anno złotowłosa!
Żołdactwo cię hakami szarpie,
Złowieszcze pędzą harpie,
O, róży sarońskiej nie rwij dłońmi bladymi,
Ellenai! Ellenai!
Rozpuszczasz zwoje złotych kos
I krwawisz sobie palce o ciernie,
I płaczesz,
Królewno anhelliczna, magów gwiazdo!
To los twój, los ...

Maurycy Maeterlinck 

(Z cyklu "Quinze chansons")

Matko, zakwitł blady kwiat ...
Córko, jedzie ktoś z oddali ...
Matko, pierścień w wodę wpadł ...
Córko, światło się nie pali ...
Matko, zerwę blady kwiat ...
Córko, ktoś nas długo szuka ...
Matko, czekam tyle lat ... 
Córko, ktoś do okna puka ...
Córko, córko, kole krzew!
Matko, kwiat ten zerwać muszę!
Córko, na twych dłoniach krew!
Matko, płaczą nasze dusze!"

Nazbierało się więc tego, łącznie aż dziesięć wersji, do wyboru, do koloru, pytanie tylko - która jest najlepsza?!