wtorek, 17 marca 2015

Najpopularniejsze polskie pisarki

Zgroza, zgroza! Trafiłem na listę najpopularniejszych polskich pisarek. To dosyć dołujące zestawienie zwłaszcza, że panie - wg pomysłodawcy listy - podobno "władają kulturą". Honor ratuje (choć jak wiadomo, wg Boziewicza kobiety nie są osobami honorowymi, co zdaniem niektórych - nie moim, zastrzegam - prowadzi do wniosku, że honoru nie mają) Olga Tokarczuk, Joanna Bator (?) i z pewnymi wątpliwościami po jej ostatniej książce, Inga Iwasiów.  


Na szczęście zawsze można schronić się w okopach klasyki, także i tak, która stworzyły panie. Ale gdy próbowałem stworzyć listę pisarek (poetek nie liczyłem), które w nieodległej przeszłości (ostatnie sto lat) tworzyły kulturę polską mocno skonsternowany odkryłem, że mam kłopot nie tylko by dociągnąć do 15 ale nawet by doliczyć do 10 (w kolejności alfabetycznej):

Helena Boguszewska,
Maria Dąbrowska,
Maria Kuncewiczowa,
Zofia Nałkowska,

Niezależnie od piętna, które wywarły na polskiej literaturze i czytelnikach, nie się ukryć, że to jednak trochę mało. 

59 komentarzy:

  1. O, autorka, którą ostatnio poznałeś, uśmiecha się z czwartego miejsca! :) A jest taka lista o popularnych panach zajmujących się pisarstwem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyż to nie przygnębiające? Katarzyna Grochola, która ją wyprzedza też nie podnosi zbyt wysoko poprzeczki.
      Nie bo to tylko o kobietach, są jeszcze pisarki zagraniczne i kategorie tematyczne ale to dla mnie kompletna terra incognita.

      Usuń
  2. Czy to lista według stopnia władania, czy przypadkowy układ nazwisk?
    Bo jeśli miejsce ma jakieś znaczenie, to nie podoba mi się dalekie okienko Joanny Chmielewskiej.
    Z pozostałych zaliczyłam tylko pojedyncze egzemplarze (lektura w czasie wielkich upałów, bo coś przecież trzeba czytać)
    Nie zapytam o listę panów (skoro to tylko damskie zestawienia), ale na takiej nie znalazłabym żadnego znanego sobie nazwiska. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czym kierował się merlin.pl jednak biorąc pod uwagę, że to sklep internetowy, to zaryzykowałbym przypuszczenie, że wynikami własnej sprzedaży.

      Usuń
    2. Śmiem wątpić, czy Bonda zdołała już przebić 'słupkami' Chmielewską. Jakoś mi to za bardzo przypomina ten ranking z zeszłego roku na najładniejsze pisarki (tylko tu w średnim wieku ;)

      Usuń
    3. Tez wątpię , choć z drugiej strony jeśli miejsce w ogóle jest uzasadnione ilością sprzedanych egz. to jest to możliwe o tyle że miłośnicy książki Joanny Chmielewskiej już mają więc nie kupują. Wtedy i tak licząc iż ktoś tyko uzupełnia zbiór czy też zainteresowanie nowych czytelników nieznających jej wcześniej , trzeba przyznać iż nie jest źle prawda ?

      Usuń
    4. To oczywiście tylko taka moja teoria.

      Usuń
    5. Może rzeczywiście do ranking najładniejszych pisarek w średnim wieku, tylko co pomyśleć o urodzie pań, których zdjęć nie zamieszczono :-)

      Usuń
    6. Jeżeli byłby to ranking według wyglądu, musiałaby się na nim znaleźć Małgorzata Warda, bo ona jest naprawdę atrakcyjna :)

      Usuń
    7. Ja tam nie wiem, to zawsze bardzo indywidualna kwestia, może MW nie była w typie tego kto układał ten ranking :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nieobecnych jest znacznie więcej ale jak 15 to 15, wiadomo kogoś trzeba wybrać a kogoś nie.

      Usuń
  4. Czytałem jedną z książek Doroty Masłowskiej ("Kochanie, zabiłam nasze koty") i śmiem twierdzić, że jest to całkiem ciekawa polska autorka (pan Wojciech Gołębiewski, jeden z użytkowników LC, określił ją nawet mianem Gombrowicza w spódnicy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czytałem "Wojnę polsko-ruską". Poza nimbem "pierwszej powieści dresiarskiej" w sumie bez rewelacji.

      Usuń
  5. To jeden z tych potów, przy których w pierwszej chwili chce się przyklasnąć i dołączyć do narzekań na poziom polskiego czytelnictwa. Ale po chwili człowiek sobie zdaje sprawę, że sam jest w tej kwestii ignorantem. Bo większość polskich pisarek, które znam, znam po prostu ze szkoły. Były na liście lektur. (No może poza Szelburg-Zarembiną, tej akurat miałam wierszyki dla dzieci). Zaglądam więc na swój blog, który w końcu jest zapisem tego, co czytałam przez ostatnie lata. I co? Dwie polskie pisarki: Kuncewiczowa i Papużanka (debiut drugiej może był i całkiem przyjemny, ale to jeszcze nie wielka literatura). Plus dwie reportażystki: Ostałowska i Szejnert. A nazwiska z powyższej listy w większości mi coś mówią. Że Tokarczuk i Bator to wiadomo. Masłowską też kiedyś czytałam, może się nie zachwyciłam, ale chociaż była interesująca. A Grocholę, Michalak, Sowę, Gutowską-Adamczyk, Chmielewską, Kalicińską i Szwaję od lat kupuję mamie na różne urodziny i święta. Bo moje książki zawsze były dla niej za smutne. Reszta niewiele mi mówi, chociaż Bondę chyba widziałam kiedyś w telewizji w roli niby-ekspertki od zbrodni. Po tej przydługiej refleksji zgadzam się, ze rzeczywiście są popularne. I nie ma nad czym płakać, już dziesiątki lat temu płakano, że najlepiej sprzedaje się Mniszkówna. ;) W końcu literatura popularna ma być popularna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że literatura popularna ma być popularna, w końcu tu też działa prawo popytu i podaży i wymienione przez Ciebie panie piszą to co ma szansę zbytu, ale nie zaszkodziłoby gdyby była trochę więcej warta niż papier, na którym ją wydrukowano. Ale to tylko tak sobie głośno marzę :-)

      Usuń
    2. No to może trzeba na cieńszym papierze drukować...

      Mam z mamą ten sam problem co Magda. Moje książki są dla niej za smutne, ale jednocześnie te powyżej wymienione jako potencjalne remedium są jednak zbyt miałkie. No i mamy problem.

      Usuń
    3. W ostateczności zostali jeszcze panowie pisarze :-)

      Usuń
  6. Panie piszą a czytelniczki czytają ale ponieważ w zasadzie ta lektura kierowana jest raczej do młodych kobiet no czasem do takich jak ja to mi zostaje klasyka.....w której zresztą mam wiele jeszcze do poznania.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem na bieżąco z literaturą dla pań, a w tej którą poznałem nie dostrzegłem by było tam wprowadzane kryterium wieku ale to w końcu nic zaskakującego, przecież wiadomo, że miłość nie zna granic :-)

      Usuń
    2. Ja też nie jestem obeznana, bo jednak mało czytam współczesnej literatury polskiej. Kryterium nie ma, to prawda, ale większość piszących to młode kobiety więc i książki jakby z natury rzeczy swe kierują raczej do młodych odbiorczyń... A ja mająca ten piękny wiek za sobą i to dawno jeżeli chodzi o powieści to wolę już czytać jednak o osobach takich jak sama jestem.....może to czytelniczy masochizm.....

      Usuń
    3. Raczej książkowy egocentryzm :-) ale chęć odnalezienia siebie w książce albo bardziej nawet identyfikacja z jej bohaterami to przecież nic zdrożnego, powiedziałbym nawet, że to naturalny odruch.

      Usuń
  7. Zachęcam do zapoznania się z tą listą, sporo jest pisarek, niektóre mniej znane, ale warte rozpropagowania:
    http://przeczytalamksiazke.blogspot.pt/p/czytam.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałem. Ta lista Krytyki politycznej sprawia na mnie wrażenie bardzo przypadkowej i nierównej. W życiu bym nie postawił Cherezińskiej czy Kofty obok Nałkowskiej, Dąbrowskiej i Malewskiej. Nie ten format, nie ta klasa. Ale plus za to, że wyciągnęli sporo nazwisk z zapomnienia choćby Stanisławę Przybyszewską.

      Usuń
    2. I ja uważam, że pod pewnymi względami jest nierówna, ale myślę, że przy tworzeniu tej listy mogło chodzić o inne aspekty - każda z tych książek ma jakieś walory, poza tym lista tworzona była przez wiele osób, a dla każdej z nich co innego stanowi wartość. Wiem, truizm. Niemniej dla mnie stanowi jakąś tam inspirację i zachętę do czytania kobiet.

      Usuń
    3. Dla mnie zasadniczy podział to podział na literaturę dobrą i złą. Lansowany od dłuższego czasu, z uporem godnym lepszej sprawy, podział na literaturę kobiecą i niekobiecą ma niesmaczny posmak niezbyt mądrej ideologii.

      Usuń
    4. Tylko że ten podział jest tak subiektywny, że trudny do przeprowadzenia. POdziału na literaturę kobiecą i niekobiecą też nie uznaje, za to jak najbardziej na literaturę tworzoną przez kobiety i przez mężczyzn.

      Usuń
    5. Moda na coś takiego panuje u nas chyba od niedawna, ze "szczytowym" przejawem w postaci nagrody literackiej dla autorki Gryfia (już słyszę ten krzyk i zarzuty seksizmu w przypadku nagrody, która może być przyznana wyłącznie mężczyznom) bo co odkrywczego wnosi płeć autora? Czy to, że książkę napisała kobieta sprawia samo w sobie, że jest ona lepsza? Moim zdaniem, zarówno kobiety jak i mężczyźni mają równe szanse napisać tak samo złą i tak samo dobrą książkę ale mam wrażenie, że to anachroniczny pogląd :-)

      Usuń
    6. O nagrodzie nie słyszałam. Jeśli chodzi o pogląd, że książka napisana przez kobietę ma być lepsza, nigdy w życiu bym nie implikowała takiego zdania i nie spotkałam się z nim w żadnej poważnej dyskusji, ale niestety rzadko biorę udział w dyskusjach powyżej poziomu dziewięciolatki więc mogę się nie znać. Dla mnie literatura pisana przez kobiety może mieć inny wydźwięk, pokazywać inne spojrzenie na świat, podkreślać inne aspekty i z tego względu jest ciekawa.

      Usuń
    7. To jest nas już dwoje jeśli chodzi o udział w dyskusjach :-) Wydaje mi się, że rozumiem Twój punkt widzenia ale inny spojrzenie na świat nie jest powiązane tylko z płcią, dotyczyć może w sumie każdej osobniczej różnicy. Wydaje mi się, że ogląd świata poprzez płeć co nachalnie jest forsowane przez feministki jest bardzo prostym, by nie powiedzieć prymitywnym wyróżnikiem. Nie żebym coś miał przeciwko autorkom ale ich punkt widzenia po prostu wg mnie mieści się z humanistycznej wizji świata i płeć, podobnie jak rasa, klasa społeczna, wiek czy tusza nie powinna być żadnym wyznacznikiem wartości utworu.

      Usuń
    8. Nie, wyznacznikiem wartości utworu zdecydowanie nie! Ale jednak myślę, że kobiety poza tym, że tak jak mężczyźni mają humanistyczne spojrzenie na świat, są odmienne w wielu spostrzeżeniach. Mają inne koncepcje, sposoby rozwiązywania problemów, zwracają uwagę na inne kwestie, poza tym przez wiele lat albo nie pisały, albo nie były publikowane więc dlatego przychylnie spoglądam na osoby, które szczególnie starają się sięgać po literaturę tworzoną przez nie.

      Usuń
    9. Zdaje się, że pozostaniemy na z góry upatrzonych pozycjach - moim zdaniem płeć autora nie musi determinować oglądu świata, w końcu jedną z najlepszych powieści o kobiecie napisał facet :-)

      Usuń
    10. Nic w tym złego, możemy mieć inne zdanie, a mimo to powymieniać opinie. Ja przynajmniej zawsze czegoś nowego się dowiem i nauczę:) POzdrawiam!

      Usuń
    11. Pięknie się różnić, tak, to sztuka :-) Również pozdrawiam

      Usuń
  8. Widziałam powyższą listę, niektóre są mało popularne, ale proszę stoją wysoko, a niektóre to dla mnie niespodzianka niekoniecznie miła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to trochę szokujące, że pisarki w rodzaju Katarzyny Grocholi, Katarzyny Michalak i Izabeli Sowy są uznawana za kształtujące polską kulturę. Jeśli osiągnie ona poziom ich pisarstwa to naprawdę będzie z nami źle.

      Usuń
  9. No proszę, a Michalak to tam tak na serio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że serio - serio :-)

      Usuń
  10. A może to czysty marketing? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tego nie ma wątpliwości, przecież sklep internetowy nie prowadzi badań kulturoznawczych. Pewnie wybrano się najlepiej sprzedające się polskie autorki współczesna za jakiś okres i zrobiono z nich panie władające kulturą :-)

      Usuń
    2. Właśnie. Po co więc o tym pisać w kontekście najlepszych polskich pisarek skoro to tylko słupki sprzedażowe? Można dyskutować o (nie) czytaniu, ale przecież to też nie będzie poprzedzone badaniami, tak więc takżę skazane jest na porażkę.

      Usuń
    3. A kto tu pisze o najlepszych?! - merlin przedstawił listę najpopularniejszych pisarek a to na pewno nie to samo.

      Usuń
    4. Przepraszam, dosyć skrótowo piszę. Gdzieś w internecie natknęłam się na tą listę, i dyskusję, która utożsamia jedno z drugim, albo myli. Nie ważne, ale dziwi mnie post na tak mało ważny (w moim odczuciu) temat. Gdyż wiadomo, że skoro Merlin opublikował listę wiadomo w jakich (czysto marketingowych) celach (reklama dźwignią handlu). A może ktoś się nabierze? I kupi? Pozdrawiam

      Usuń
    5. Nie widzę nic zdrożnego w popularności, tak jak ważne jest dla blogerów, tak samo ważne jest to dla pisarek. Smutne jest tylko to, że największą popularnością generalnie cieszą się autorki książek "średnich lotów" ale to w sumie nic dziwnego bo przecież wiadomo, że prawo Kopernika sprawdza się też i w literaturze.

      Usuń
    6. Nic zdrożnego nie ma w popularności, oczywiście. To zależy jak patrzeć, bo jeśli publikuje takie dane sklep taki jak Merlin, to nie ma się czemu dziwić. Zobacz proszę jaki jest target sklepu, gdyby zajrzeć do księgarni sprofilowanych na całym świecie dane były by inne, Oferta dużych sieciówek bardzo zmieniła się (in minus) na przestrzeni ostatniej dekady, czego pokłosiem jest owo zestawienie.

      Usuń
    7. Merlin odpowiada na popyt, jest popyt na literaturę "dla kucharek", jak to się mówiło przed wojną, to sprzedaje literaturę "dla kucharek". Oczywiście, że jest grono czytelników, które ceni sobie Faulknera, Joyce'a czy Brocha ale wątpliwe czy z ich sprzedaży dałoby się utrzymać.

      Usuń
    8. Joyce'a utrzymywały kobiety...

      Usuń
    9. Nie miał, jak widać, typowego dla epoki przesądu, że to mężczyzna powinien utrzymywać kobiety.

      Usuń
  11. Też się załamałam, jak to zobaczyłam. Serce mocniej mi zabiło, na szczęście to tylko Merlin ;) MImo to wciąż, gapię sie na ekran z niedowierzaniem - śmiać się czy płakać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co robić, można tylko pokiwać z politowaniem głową i czytać swoje, nie dając się ogłupić :-)

      Usuń
  12. Nie napiszę nic mądrego, ponieważ ekonomię i prawa rynku rynku znam tylko intuicyjnie i pobieżnie. Niewątpliwie przecież nie mówi się tu o literaturze, tylko o produkcie i jego sprzedaży? Przychodzi na myśl kopernikańska teoria pieniądza - to powyższe to może być modelowa jej ilustracja.
    Nie odnosiłam się wcześniej do Twoich wpisów dotyczących tzw. kobiecej literatury, zresztą nie brakowało tam opinii :-) Wniosek mam tylko jeden - niechże to czyta, kto tylko ma chęć, tylko czemu publikowane jest to przez tej rangi wydawnictwa jak WL? Wiem, że odpowiedź jest oczywista.
    Podoba mi się Twoja lista (prawie) dziesięciu. Ciekawe, czy podzielasz moje zdanie, że w dziedzinie poezji głos kobiet reprezentowany jest jednak wyraźniej i mocniej?
    Tu myślę sobie jak to wygląda w literaturze francuskiej - i wygląda na to, że sprawy się mają podobnie (tylko poetek jeszcze mniej niż u nas). We francuskiej jakoś poprzednie wieki miały silniejszą kobiecą "reprezentację", a w każdym razie pamiętam kobiece głosy we francuskiej literaturze tych wieków, które u nas są całkowicie zmaskulinizowane. Nieliczne, bo nieliczne, ale jednak. Jak to jest u nas z XVI-XVIII w? Pisały coś damy z epoki prócz listów? Muszę o tym więcej poczytać, bo najwyraźniej mam wyraźne braki danych.

    Aha, myślałam, kogo by umieścić na mojej podobnej liście (prawie) dziesięciu - i rzeczywiście jest bardzo trudno. Dodałam sobie jeszcze Annę Iwaszkiewiczową (m.in. przez wzgląd na tłumaczenie Prousta) i... no cóż, Orzeszkową, bo mam słabość do tej nielubianej przez nikogo powieści. Mogłabym dodać Helenę Roj-Rytardową, w końcu libretto "Harnasi" to nie byle co... I może Antoninę Domańską za pracowitość porównywalną z Kraszewskim (ale sama widzę słabości tak konstruowanej listy).
    A zatem tylko matki, żony i muzy? Smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę, że w poezji głos kobiet jest mocniejszy ale przecież wcale nie są liczniej reprezentowane, jeśli chodzi o ostatni wiek:
      1) Kazimiera Iłłakowiczówna
      2) Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
      3) Halina Poświatowska
      4) Wisława Szymborska
      i nikt więcej nie przychodzi mi do głowy.
      W zestawieniu pisarek też ograniczałem się do ostatniego wieku dlatego nie uwzględniałem "starszych" pań takich jak Orzeszkowa, Konopnicka czy Żmichowska ale tak zastanawiając się chwilę nad tym, to dodałbym może jeszcze Rodziewiczównę.

      Usuń
    2. Julia Hartwig, nawet na pierwszym miejscu mojej listy.
      Tak, w takim razie rozumiem - bo trochę mnie ten brak Orzeszkowej jednak zastanowił. Rodziewiczównę też dopisałabym, mimo wszystko.
      I jeszcze z poetek - ta młoda dziewczyna, która miała taki świetny debiut w poezji - Zuzanna Ginczanka.

      I myślę, że kategorię pisarstwa/ literatury trzeba by zrobić odpowiednio pojemną, żeby dać tam publikacje naukowe tej miary, jak dzieło Izydory Dąmbskiej (Potęga smaku Herberta). (Nie)obecność kobiet w filozofii - to jest dopiero brak! Nikt poza Dąmbską właśnie (i Deborah Vogel, choć to inna ranga jednak) nie przychodzi mi na myśl.

      Usuń
    3. hm...

      dodałabym

      Julię Hartwig
      Wandę Karczewską
      Annę Świrszczyńską
      Ewę Lipską i koniecznie Krystynę Miłobędzką

      ale to takie moje :)


      Usuń
    4. Anna Świrszczyńska, tak, zdecydowanie!

      Usuń
    5. Ok, zgoda, tyle że poza Julią Hartwig no i może jeszcze Świrszczyńską, pozostałe panie znane są tylko miłośnikom poezji, podczas gdy 10 poetów ze ostatnich stu lat jest w stanie wymienić pewnie każdy maturzysta.

      Usuń
    6. Szkoda, że nie można edytować komentarzy, bo przypomniałam sobie jeszcze o Marii Czapskiej, bez której moja lista kobiet w literaturze na pewno byłaby niepełna. Jest świetna "Europa w rodzinie", którą słusznie chwalili Miłosz i Kot Jeleński.

      A jako, że nie ma edycji komentarzy, to już kończę, zanim coś sobie znowu przypomnę i zanim posądzisz mnie o spam ;-))

      Usuń
    7. Przecież to właśnie jest lista stworzona przez miłośnika literatury/ poezji! W dyskusji z innymi, podobnymi. W opozycji do list wydawniczych, takie - rozumiem - było założenie. A tu argument z maturzystą i jeszcze "każdym"... Panie Marlow!
      Moim zdaniem typowy maturzysta jest w stanie podpisać się pod taką tezą jak poniżej, nie wymieniać dziesiątkami jakieś tam nazwiska, męskie czy niewieście: http://ksiazkoville.blogspot.com/2015/03/dziady.html

      Dobrej nocy

      Usuń
    8. "Europa" też czeka na powtórkę bo pozostało mi tylko w pamięci jedynie wrażenie, kiedy czytałem ją lata temu byłem nią zauroczony i zaskoczony, tym że książka w sumie jednak jest stosunkowo mało znana.
      A jeśli chodzi o powstanie Dziadów, to zakładam, że to co wyczytałem w Książkoville to jawna prowokacja :-), bo w przeciwnym razie byłaby to głupota, która mogłaby się mierzyć chyba tylko z marksistowskim pomysłem, by genezę Dziadów tłumaczyć ruchem cen zboża na Litwie :-)

      Usuń