Jeszcze jeden remanent ... Pierwsze wydanie "Pana Samochodzika i templariuszy" Zbigniewa Nienackiego ukazało się w 1966 r. Dzisiaj jego książki mocno "trącą myszką" i trzeba mieć do nich naprawdę dużo sentymentu żeby dobrnąć do końca, ja do niektórych mam - zwłaszcza do "Templariuszy" a to za sprawą i samej książki i serialu, który został nakręcony na jej podstawie, a który znacznie lepiej przetrwał próbę czasu. Akcja powieści, jak wiadomo, częściowo rozgrywa się w Malborku (tu był też kręcony film, kręcono go także m. in. w Radzyniu Chełmińskim, Okoninie, jak również na pozostałościach dawnej "berlinki" na trasie Malbork-Tczew).
Nie będę znęcał się na niedostatkami powieści, są dostatecznie znane: schematyzm, dydaktyzm i moralizatorstwo, ale wszystko to jest nieważne wobec faktu, że akcja "Pana Samochodzika i Templariuszy" toczy się w moim rodzinnym mieście. I to nie tylko w zamku, w którym pewnie każdy choć raz w życiu był ale właśnie w samym mieście.
Ciekawym motywem "zamkowym", który nie znalazł odzwierciedlenia w serialu jest opisywany przez Nienackiego epizod dotyczący znajdującego się w Muzeum Narodowym w Warszawie ołtarzyka Ulricha von Jungingena, choć chodzi najprawdopodobniej o relikwiarz komtura Dagistra von Lorich, który znajduje się z kolei w Muzeum Wojska Polskiego, co trochę przypomina anegdotkę o rozdawaniu samochodów na Placu Czerwonym.
Ciekawym motywem "zamkowym", który nie znalazł odzwierciedlenia w serialu jest opisywany przez Nienackiego epizod dotyczący znajdującego się w Muzeum Narodowym w Warszawie ołtarzyka Ulricha von Jungingena, choć chodzi najprawdopodobniej o relikwiarz komtura Dagistra von Lorich, który znajduje się z kolei w Muzeum Wojska Polskiego, co trochę przypomina anegdotkę o rozdawaniu samochodów na Placu Czerwonym.
Opisy miejskie są równie rzetelne co wiadomości historyczne Nienackiego. Zaczyna się od "zagadki" - "Minęliśmy Olsztyn. Potem Elbląg. W przydrożnym lesie rozbiliśmy namioty. Nazajutrz w Malborku skierowałem od razu wehikuł na znajdujące się w pobliżu zamku nad Nogatem pole namiotowe i camping turystyczny". Zostanie już tajemnicą Nienackiego, gdzie między Elblągiem a Malborkiem Pan Samochodzik znalazł las, ale na zdjęciu poniżej bez trudu można wypatrzyć pole namiotowe, o którym wspomina, a które istniało jeszcze w latach 70-tych. Nawiasem mówiąc, ujęcie które na tym zdjęciu widać sugeruje, trzymając się książki, że Pan Samochodzik nadłożył drogi bo przyjechał do Malborka z Elbląga okrężną drogą przez Nowy Dwór Gdański, podczas gdy istnieje krótsza, bezpośrednia o kilkanaście kilometrów krótsza. Gdyby z kolei trzymać się filmu, to kierunek jazdy byłby zupełnie absurdalny, jadąc bowiem z Radzynia Chełmińskiego musiałby mocno się wysilić by przyjechać do Malborka z terenu Żuław.
Zareklamowana została też restauracja "Nad Nogatem" - Pan Tomasz mówi bowiem, że "o drugiej poszliśmy na obiad do restauracji "Nad Nogatem"" a przesiedział tam z chłopcami dwie godziny, bo stwierdza, że "gdy wyszliśmy z restauracji, była czwarta po południu". Jedzenie musiało tam Panu Samochodzikowi smakować gdyż następnego dnia znowu zaproponował - "chodźmy (...) na kolację do restauracji "Nad Nogatem". Zjemy coś dobrego (...)." Restauracja istnieje zresztą do dzisiaj (od 1928 r.), swego czasu był to najbardziej "szykowny" lokal w mieście, co do jakości serwowanych potraw się nie wypowiadam bo od lat tam nie byłem.
Pan Tomasz coś niecoś zauważył też z miasta: "okrążając ulicą zamek, pomaszerowaliśmy w stronę obozowiska. Mimo dość późnej pory świeciło się jeszcze wiele okien w nowoczesnych blokach mieszkaniowych zbudowanych w pobliżu średniowiecznego zamku, na miejscu starego miasta zburzonego podczas wojny. Jedyną pozostałością po starym mieście był piękny, zabytkowy ratusz, położony przy drodze z zamku do miasta". I to koło niego spotyka jedną z bohaterek powieści, która zapewniała go: "mieszkam w tym wielkim bloku. Na kilka dni wynajęłam pokoik w prywatnym mieszkaniu. Blok numer 4, a mieszkanie numer 10". Bloki stoją jak stały (z tą wielkością to lekka przesada), w miejscu przedwojennej zabudowy, z której cegły pojechały, podobno, na odbudowę stolicy, a uważny czytelnik bez większego trudu zauważy, na zdjęciu (poniżej) gotycki ratusz.
Pomijam fakt, że Pan Samochodzik szedł z zamku na pole namiotowe nad Nogatem jakąś dziwną, a ściśle rzecz biorąc wymyśloną przez siebie, drogą ale ciekawa może być reakcja mieszkańców dawnego osiedla XX-lecia PRL 4/10, gdy dowiedzą się, że Nienacki zakwaterował u nich któregoś lata, prawie 50 lat temu, panią redaktor z Warszawy. Według dzisiejszych kryteriów Nienacki chyba naruszył przepisy ustawy o ochronie danych osobowych ... ale może zostanie my to wybaczone. W każdym razie jak na kogoś, kto mieszkał od Malborka nie tak znowu daleko bo w Jerzwałdzie pod Iławą mógł się wykazać większą znajomością zamku i miasta ...







