Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sem-Sandberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sem-Sandberg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 października 2013

Biedni ludzie z miasta Łodzi, Steve Sem-Sandberg

Mimo rekomendacji Beznadziejnie zacofanego w lekturze, podchodziłem do "Biednych ludzi z miasta Łodzi" z pewną rezerwą podejrzewając, że stanowią oni jakąś odmianę "Łaskawych" Littell'a. Ale nawet jeśli skojarzenia nie są bezpodstawne bo sporo elementów w obu książkach się powtarza (tematyka Zagłady, wplecenie wydarzeń i postaci autentycznych, motywy wynaturzonej erotyki, drastyczność opisów) to Sem-Sandberg'owi udało się uniknąć epatowania czytelnika tanimi chwytami i tym samym powiedziałbym, że jego powieść lokuje się o oczko, a może i dwa wyżej.
 

Może nie jest to książka na miarę "Chleba rzuconego umarłym", zresztą o to byłoby trudno, bo autor już choćby z racji wieku, nie miał takich doświadczeń jak Bogdan Wojdowski i w związku z tym opowiada o tym co przeczytał, a nie o tym co przeżył ale trzeba przyznać, że chwilami robi wrażenie. Chwilami, bo nie ma co ukrywać, tego opasłego tomiska, sprawnie napisanego nie czyta się z zapartym tchem.

Zasadniczym problemem, z jakim miał odwagę zmierzyć się autor, jest problem postawy Żydów wobec Zagłady. Pytanie o to nie jest stawiane po raz pierwszy, wystarczy przypomnieć wstrząsające wspomnienia Perechodnika, ale o ile tam jest ono jakby incydentalne, to w "Biednych ludziach z miasta Łodzi" jest stawiane z taką uporczywością, że nie można od niego uciec. Stawiane jest nie tylko w wymiarze indywidualnym jako pytanie o postawę Chaima Rumkowskiego ale także jako pytanie zasadnicze o postawę społeczeństwa jako całości. 

Sem-Sandberg nie stosuje zasłon dymnych, Niemcy wydając polecenia, tym którzy rządzili społecznością żydowską w getcie, nie przystawiają broni do głowy, nie ma też złych Polaków (są wspominani zupełnie marginalnie) - wszystko się dzieje wśród Żydów. Zaskakuje ich brak solidarności społecznej, w tej społeczności sprytniejsi, silniejsi, obdarzeni władzą, bezwzględniejsi, żerują na własnych pobratymcach nie zdając sobie sprawy, że wszyscy jadą na tym samym wózku.

Ten brak więzi wśród Żydów, którzy sami łapali i prowadzili swoich współobywateli na śmierć jest zdumiewający, tak jak nie do pojęcia jest możliwość wygłoszenia apelu do własnych rodaków o to by wydali na śmierć własne dzieci i rodziców. Nie do pojęcia jest, że Żydzi w ogóle podjęli się sami wypełnienia tego rozkazu (Niemcy wkroczyli wówczas gdy wiadomo było, że policja żydowska nie będzie w stanie go wykonać).

Rumkowskiego określa się jako postać kontrowersyjną ale w powieści Sem-Sandberga nie budzi on sprzecznych opinii - to postać jednoznacznie i bezwarunkowo zasługująca na potępienie. Człowiek, któremu zdaje się, że rządzi społecznością żydowską, ale będący marionetką w rękach Niemców, sprawującą władzy tylko o tyle i tylko na jak długo jest to im wygodnie. Tu nie ma żadnej gry ani żadnych targów o życie, to tylko złudzenia Rumkowskiego. Kiedy mówi, że Niemcy chcieli większy a on wynegocjował mniejszy kontyngent przeznaczonych do wywiezienie, tkwi w ułudzie - Niemcy zgodzili się na tyle, nie pod wpływem jego perswazji i siły przekonywania ale dlatego, że tak im było wygodnie.
 
Nie ulega wątpliwości, że jest marionetką w rękach Niemców, kwestia współdziałania w wymordowaniu własnego narodu jest bezdyskusyjna. I nic tego nie usprawiedliwia. Na tym tle nawet wykorzystywanie i nadużywanie władzy dla osobistych celów pozostaje bez większego znaczenia i rozpatrywane może być co najwyżej w kategoriach kropli goryczy, która przelała czarę. Jego gorliwość w realizacji swojej idee fixe, że praca może uratować Żydów, to wariant realizacji osławionego hasła "Arbeit mach Frei" i sprawia, że nie jest w niczym lepszy od tych, którzy postanowili zawiesić to hasło nad bramą wejściową oświęcimskiego obozu.

Rumkowski nie ma dla siebie żadnego usprawiedliwienia - przynajmniej w ujęciu jakie proponuje Sem-Sandberg. Inna rzecz, to kwestia na ile jest to jego odautorska wizja, bo jakim człowiekiem był w rzeczywistości Chaim Rumkowski, tego pewnie nigdy się nie dowiemy.