czwartek, 11 października 2012

Czas apokalipsy - Jądro ciemności

Dyskusja wokół "Jądra ciemności", które było pierwszą z "czytanek" Anki już dawno się zakończyła,  kiedy ją odkryłem. Żałowałem, że nie brałem w niej udziału, ale gdy się toczyła do mojego debiutu w blogosferze pozostało jeszcze dziesięć miesięcy. Mnie zainteresowało pytanie dotyczące relacji filmu Coppoli i opowiadania Conrada i postanowiłem pobawić się w znaną chyba wszystkim grę znajdź dziesięć różnic, tyle że w wariancie a rebours - "znajdź dziesięć podobieństw". (Wszystkie cytaty w tłumaczeniu A. Zagórskiej w opracowaniu Z. Najdera pochodzą z J. Conrad-Korzeniowski, "Wybór opowiadań", Ossolineum 1972.)

1. Podróż kapitana Willarda w górę rzeki. "Żegluga w górę rzeki była jakby podróżą wstecz do najwcześniejszych początków świata, gdy po ziemi hulała roślinność, a królowały wielkie drzewa. Pusta rzeka, wielka cisza, nieprzebyty las. Powietrze ciepłe, gęste, ciężkie, leniwe. Nie było radości we wspaniałym słońcu. Wielki, opustoszałe przestrzenie wodnego szlaku biegły w mrok zacienionych perspektyw."


2. Pułkownik Kurtz, który jest celem obu podróży. To zarówno motyw głosu - "(...) Kurtz był już prawie tylko głosem" - który pojawił się w czasie spotkania u generała w postaci monologu o ślimaku pełznącym po ostrzu brzytwy. Referat, którego napisanie zleciło conradowskiemu Kurtzowi Międzynarodowe Towarzystwo Tępienia Dzikich Obyczajów z postsciptum "Wytępić wszystkie te bestie!A i łysa głowa pułkownika była odzwierciedleniem "dotknięcia dżungli", którego doświadczył bohater Conrada.



3. Kobieta. Jej milcząca postać pojawia się kilkukrotnie w czasie scen w siedzibie armii Kurtza - "(...) barbarzyńska, wspaniała kobieta nie drgnęła nawet i wyciągnęła za nami tragicznym ruchem nagie ramiona nad ponurą, iskrzącą się rzeką".


4. Fotoreporter - Rosjanin, syn archijereja z Tambowskiej guberni "Arlekin" - "Oto stał przede mną pełen zapału, odziany w tę pstrokaciznę, jakby zbiegł z trupy aktorów - postać z bajki."


5. Głowy na słupach miały swój odpowiednik w ciałach wiszących w ruinach świątyni, która stanowiła siedzibę armii Kurtza.w głowach na palach przed placówką Kurtza.


6. Śmierć dowódcy łodzi Chiefa Philipsa ma swój odpowiednik w śmierci sternika na statku Marlowa "(...) umarł nie wydawszy żadnego dźwięku, nie poruszywszy członkami, nie drgnął mu żaden muskuł. Tylko w ostatniej chwili, jakby w odpowiedzi na jakiś znak, którego nie mogliśmy widzieć, na jakiś szept, którego nie mogliśmy słyszeć, zmarszczył posępnie brwi, a to nadało jego czarnej śmiertelnej masce niewypowiedzianie ponury, chmurny i groźny wyraz. Połysk badawczego spojrzenia rozpłynął się szybko w martwej szklistości."


7. Również poprzedzający tę śmierć odstraszający atak tępych strzał miał pierwowzór w opowiadaniu - "kijki, drobne kijki zaczęły latać naokoło - aż gęsto było od nich w powietrzu; świstały  mi przed nosem, padały niżej, uderzały za mną o domek pilota."

8. Odstraszająca syrena łodzi, której włączenie doradził Willardowi fotoreporter jest z kolei analogią do parowego gwizdka, którego użycie podpowiedział Marlow'owi Rosjanin - "Wymacałem nad głową linkę od gwizdawki parowej i zacząłem ją szarpać, wysyłając śpiesznie skrzek za skrzekiem. Zgiełk gniewnych i wojowniczych  wrzasków ustał natychmiast (...)".

9. Uważny widzi oglądając film ma szansę zauważyć w jednej ze scen rozgrywających się w mroku świątynie stojące w kącie kły słoniowe - których zdobycie było spiritus movens opowiadania Conrada.

Jak widać do 10 szczegółów nie dojechałem, może ktoś będzie miał jakiś pomysł na uzupełnienie listy, pomijam przy tym ogólną wymowę filmu. Bo tak jak jest ona protestem przeciwko wojnie Amerykanów w Wietnamie tak u Conrada  (jako jedna z możliwych interpretacji) była ona protestem przeciwko Belgom w Kongu. Podobnie jak Amerykanie wojnę chcieli ono eksploatację kraju prowadzić wyłącznie na swoich prawach nie znosząc "konkurencji".  I jedni i drudzy uznali, że kraj nie dojrzał jeszcze do metod Kurtza. 

30 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Conrada to nie wszystko i nie cały. Na pewno ma swój styl i klimat. Co do "Jądra ciemności" to dużo zależy od tłumaczenia, i na początku miałem podobne do Twoich odczucia :-) chociaż od razu wiedziałem, że jest to nieprzeciętne opowiadanie to dopiero chyba po trzecim czytaniu zacząłem wyrabiać sobie własny pogląd na jego temat. "Łowcy jeleni" nie puszczano chyba ze względu na sceny w obozie jenieckim - bo nie wypadało pokazywać armii "wyzwoleńczej" w złym kontekście, no i może miało znaczenie też i to, że pracownicy huty "przedstawiciele klasy robotniczej" walczą po złej stronie. A Willard jako oficer - wiadomo - był zły ex definitione. Ale to tylko takie moje przypuszczenia :-).

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Czas apokalipsy służy ideologii?! To mnie zaskoczyłaś! A co do dobrych artystycznie rzeczy niezależnie od tego czy były "ideolo" czy nie myślę, że same się bronią - tak jak można kupić płyty z filmami Eisensteina tak też i można znaleźć te z filmami Riefenstahl, co prawda, nie były tłumaczone na polski ale "Shoah" też nie. Pewnie koniec koniec decyduje "niewidzialna ręka rynku".

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    5. Może nieco naiwnie ale nie odbierałem wojny przedstawionej w CA jako wojny złych Amerykanów przeciwko dobrym Wietnamczykom. Może byłem za bardzo skażony JC - wydawało mi się, że jest to bardziej film o ludzkiej naturze i jej przemianach.
      PS.
      Nie dam głowy ale wydaje mi się, że to była okrojona wersja koncentrująca się na "polskich" wątkach.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    7. To było tak dawno ... :-) raczej byłem na tym jako na kolejnym filmie wojennym, tyle że głośnym i oczywiście nie była to wersja reżyserska.

      Usuń
  2. Nie widziałam filmu, może jednak obejrzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrzegam - jest długi :-) Raczej męskie kino, w dodatku dla tych, którzy znają "Jądro ciemności" :-)

      Usuń
    2. Tutaj bym polemizowała, czy żeby ogladać Czas Apokalipsy, trzeba znać opowiadanie Conrada. Oczywiście, znajomość "Jądra ciemności" powoduje inne spojrzenie na film - tak jak wyżej opisujesz, szuka się podobieństw, czy też różnic, ale nieznajomość opowiadania daje taką samą, jeśli nie większą, przyjemność z obejrzenia filmu. Czy męskie kino? Jeżeli przyjąć, że wojna jest męską sprawą - to może tak, ale zapewniam Cię, że na kobietach film ten wywołał duże wrażenie i wielu bardzo się podobał. Atmosfera filmu powoduje, że nie można go przestać oglądać .... razem z głównym bohaterem "wędruje się" do końca.

      Usuń
    3. Mi nie chodzi o szukanie podobieństw dla podobieństw ale o to one sprawiają, że poza tą warstwą dosłowną filmu - misji zabicia Kurtza przez Willarda - widoczne staje się, tak jak w opowiadaniu Conrada, pytanie o naturę człowieka.

      Usuń
    4. "Raczej męskie kino" - proszę Cię, nie przesadzaj.

      Uważam też, że do obejrzenia filmu Coppoli nie trzeba znać "Jądra ciemności". I książkę, i film można traktować jako dwa osobne dzieła.

      Usuń
    5. Uzupełniam: dwa osobne dzieła na różny temat.

      Usuń
    6. Męskie w tym znaczeniu, że nie ma romansów :-) a wręcz przeciwnie, Willard i Colby porzucają swoje żony dla wojny. Oczywiście, że można traktować "Czas" jako odrębne od "Jądra" dzieło ale wówczas, moim zdaniem, jego symbolika jednak jest mniej widoczna i film ogląda się jako li tylko film wojenny.

      Usuń
    7. Akurat Czas Apokalipsy to nie tylko "wojenna jatka" - właśnie w tym filmie nacisk stawiany jest na jednostkę ;-) i jej zmagania ze sobą. To po pierwsze. A po drugie - z Twojego rozumowania wynika, że każdy film z wątkiem romansowym, nawet ściśle wojenny, to kino dla kobiet, a film bez tego to już kino męskie. Idąc dalej tym tropem, mężczyźnie nie powinni oglądać na przykład Casablanki :-).

      Usuń
    8. Co za pokrętna, kobieca logika :-) jak zgrabnie udało Ci się przejść z kategorii kina "męskiego" i "kobiecego" to tego kto i co powinien oglądać :-)! jestem pełen uznania :-). Ale tak na serio, kategorie kina męskiego i kobiecego oczywiście są umowne a granice pomiędzy nimi płynne. Po prostu mam wrażenie, że kobiety oglądają chętniej "Przeminęło z wiatrem" niż "Szeregowca Ryan'a" chociaż być może się mylę ale na pewno nie oznacza to, że ktoś nie powinien oglądać jakiegoś filmu.

      Usuń
    9. A po co w ogóle rozróżniać kino/literaturę kobiece i męskie? Piszesz też: "pokrętna, kobieca logika" - dla mnie, kobiety, to jest seksizm w mało przyjemnym wydaniu.

      Usuń
    10. Jeśli czujesz się urażona to przepraszam!

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    12. Uff, z ulgą odetchnąłem, cieszę się że Ciebie nie uraziłem. Do roczników przedwojennych trochę mi jednak lat brakuje ale też nie uważam, że wszystko co z tamtych czasów to "ciemnogród, wsteczniactwo i zacofanie" :-). "Batalion karny" oglądałem ale trochę mnie rozczarował wolę jednak rosyjskie kino wojenne w rodzaju "Oni walczyli za ojczyznę", "Idź i patrz" czy "Wniobowstąpienia". "Obcych" też lubię :-)

      Usuń
    13. ale się dyskusja rozwinęła, nonono

      Usuń
    14. Tak :-), jak to powiadają "uderz w stół a nożyce się odezwą" :-)

      Usuń
  3. Absolutnie podpisuję się pod odpowiedzią Anonimowego.

    Skąd pewność, co może podobać się kobietom, a co nie?

    Symbolika w "Czasie..." mniej widoczna? Po prostu jest to film na nieco inny temat: o wojnie, o polityce, o różnego rodzaju uzależnieniach, czy podobnie jak u Conrada - o istocie zła.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewność?, jaka pewność? Oczywiście, że nie jestem pewien czy film spodoba się kobietom. Tak jak nie jestem pewien czy spodoba się mężczyznom.

      Usuń
    2. A czy to ja pisałam, że "Czas Apokalipsy" to film raczej dla mężczyzn?;)

      Usuń
    3. Przyznaję się to ja ale z akcentem na "raczej" :-)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że dobre rosyjskie kino wojenne jest lepsze od dobrego amerykańskiego kina wojennego :-) i chyba w ogóle jest u nas niedoceniane. Ja z kolei nie bardzo wiedziałem o co chodzi z tym zamętem wokół CA :-) ale z czasem doszedłem do tego :-)

      Usuń